niedziela, 21 października 2012

Rozdział 2

HELLOW! nie wiem, czy to ktoś przeczyta, ale panna Laura pisze 2 rozdział bo sie założyłam że jak będzie 10 komentarzy, czy tam 11 to napiszęu c: 

**
Już sie pogubiłem, w tym wszystkim. Nathalie, z tej naszej krótkiej rozmowy, wyglądała na całkiem ciekawą i mądrą - nie wyglądała na tego plastika, którego z siebie zrobiła - ja wiedziałem że jest inna, po prostu wiedziałem... Pocałowałem ją tylko, dla tego że byłem ciekawy jak smakują jej usta, nie chciałem jej zaciągnąć do łóżka - był to chyba, najlepszy pocałunek w moim życiu chociaż znałem ją 40 minut. Musiałem z nią porozmawiać po tej niecałej godzinie spędzonej razem zrozumiałem że jest moją bratnią duszą, że mamy podobny charakter po prostu wiedziałem! Laura.. - powiedziałem niepewnym tonem, czy będzie chciała ze mną rozmawiać po tym jak ją potraktowałem chociaż powinno być zupełnie na odwrót. Musimy porozmawiać, poważnie porozmawiać - powiedziałem i usiadłem obok niej. Popatrzyłem na Niallera, który siedział koło Nathalie z nadzieją że zostawi nas samych na chwile, zgodził się i wyszedł do ogrodu gdzie przebywali Liam, Lou, Harry i Tom - ojciec Nath. Przepraszam - odpowiedziała dziewczyna tonem, jak gdyby zaraz miała wybuchnąć płaczem, nie myliłem się. Zaczeła płakać - głośno płakać. Było mi jej żal, chociaż nie byłem winny temu zdarzeniu byłem jego ofiarą, to ona zaczeła mnie uwodzić. Od razu gdy wyszła z samolotu, wiedziałem że nie skończy sie na przyjaźni bynajmniej miałem taką nadzieje.. Przytuliłem ją - i zaaproponowałem żebyśmy spróbowali od początku. Na jej twarzy znów zagościł ten piękny uśmiech. Wstałem i popatrzyłem na nią, widziałem że wciąż załowała tego co zrobiła lecz również była szczęśliwa że możemy zacząć od nowa. Nathalie - chwyciłem ją za nadgarstek i poszłem do łazienki Odkręciłem wode, i poprosiłem ją żeby umyła twarz.. Zgodziła się i przemyła twarz wodą, po chwili zakręciłem wode i poprosiłem żeby popatrzyła w lustro. Zobacz teraz, jesteś piękna a nie  z warstwą tapety, którą miałaś na twarzy gdy wsiadłaś do auta, teraz jesteś jeszcze piękniejsza. - powiedziałem, a ona się słodko uśmiechnęła i pocałowała mnie w policzek. Zayn ja pójdę do pokoju, musze pomyśleć - powiedziała zostawiając mnie samego w łazience.

**
jaciekręce! dał mi drugą szansę, jestem szczęśliwa - moge zacząć wszystko od początku. On jest naprawde wspaniały, nie wiem czemu ludzie mówią że nie ma uczuć i jest głupi! - chociaż sama tak mówiłam jeszcze dzisiaj rano.. ale sie przekonałam jaki naprawde jest. Usłyszałam pukanie do drzwi miałam ogromną nadzieje że to niall - przez dwie godziny dobrze sie poznaliśmy, naprawde dobrze. Prosze - powiedziałam, i do pokoju nie wszedł kto inny a irlandczyk. Niall Niall Niall! miałeś racje, rzuciłam mu sie na szyje. Wszystko sie ułożyło, daliśmy sobie 2 szanse i mam nadzieje że tego nie spieprze.  To cudownie - powiedział, nialler i przytulił mnie. Bardzo sie ciesze  tego powodu bo zayn, to wspaniały chłopak tylko trzeba go dobrze poznać. Ide z Lou i paynem na kręgle idziesz? nie nie, ja zostane tutaj musze z kimś pogadać. - powiedziałam po czym nialler, wyszedł z pokoju. Dostałam sms od zayna - nie wiem czemu nie przyszedł do pokoju, ale ok nie wtrącam się. : Nath, idziemy o 20:30 do kina, nie przyjmuje odmowy Zayn xx : Kurde! po przeczytaniu tego sms'a  byłam szokowana, jeszcze godzine temu unikaliśmy sie  a teraz zachowujemy sie jak gdyby nic sie nigdy nie wydarzyło to dziwne ale jednak mi pasuje. Stanełam, przed lustrem i zastanawiałam sie w co sie ubrać - na szczęście zdązyłam wypakować ciuchy i włożyć do szafy. Ok było postanowione, ubiore się w czerwone rurki, czarne trampki i białą bluzyke z napisem cool story bro.  Ściągnełam poprzednie ciuchy, co spowodowało że stałam w czarnej bieliźnie gdy nagle wszedł ktoś do pokoju. Styles - wyjdź proszę, idź. chciałam  sie zakryć ale nie miałam nic pod ręką. WYJDŹ Z TĄD IDIOTO.  Jakoś tylko do niego nie byłam przekonana i widocznie miałam racje! Przyciągnął mnie do siebie i położył ręke na moim tyłku, chciałam sie wyrwać nie mogłam nie miałam siły. Zaczął mi rozpinać stanik, gdy do pokoju wszedł rozwscieczony Malik. Odepchnął Harrego i na siłe, wyprowadzil go z pokoju. Płakałam, gorzej niż wtedy - zayn, chciał mnie uspokoić ale nie potrafił.. Po dwóch godzinach  placzu i pokoju całym w chusteczkach w końcu sie uspokoiłam. Zayn był czały czas przy mnie nie zostawił mnie. - taką osobe nazywa  sie przyjacielem.

sobota, 20 października 2012

Rozdział 1.

Hellow, z tej strony Lauren - zaczne pisać opowiadanie, kolejnego rozdziału można sie spodziewać co 2/3 dni ;) ( jeśli chcecie zobaczyć kto występuje w opowiadaniu kliknijcie rubryke bohaterowie ) 





Sarah! Sarah! proszę uspokój, się - po kilku godzinach jej wykładu, podniosłam głos na przyjaciółkę. Czy ty nie rozumiesz że nie obchodzi mnie to całe One Direction? - powiedziałam niewzruszona, tym co zaraz nastąpi po tych słowach pewnie będzie jak możesz, ale odziwo myliłam się! Nathalie jedziesz do ojca, on jest ich tak jakby ojcem, spędza z nimi każdą chwile. Sarah to rozpuszczone, bachory gdybym chciała sprawiłabym, że jeden z nich by na mnie poleciał. Okej to zakład, powiedziała Nathalie zabawnie poruszając brwiami. Po godzinie byłam zmuszona się z nią pożegnać, wziełam walizki i po 20 minutach, razem z przyjaciółką dotarłam na lotnisko. Pożegnanie zakończyło sie płaczem, dużym płaczem wręcz histerią - nie chciałam jej zostawiać, ale obiecała że mnie odwiedzi! a ona dotrzymuje tajemnic.

*
Po dwóch godzinach męczącego lotu, między plującym dzieckiem i starszą panią która za przeproszeniem puszczała bąki. Nie lubie tego. Gdy byłam na miejscu najszybciej jak mogłam wylazłam z samolotu zabierając swoje dwie walizki. W samolocie, przebrałam sie bo wiedzialam że gdy przyjade do ojca w domu pewnie będą te zasrane gwiazdeczki! Boże oni są okropni, nie znosze ich! Nie nawidzę, wręcz. Ubrałam białe szpilki i czarną sukienke która ledwo zakrywała mi dupe. Jak wygrać zakład to na całość nie? Gdy wyszłam nie zobaczyłam ojca. Byłam wnerwiona ale jeszcze tym bardziej że wysłał po mnie pana malika! Nienienie, to sen. Stanełam koło auta - grzecznie sie przywitałam i wsiadłam do auta. Zayn spakował moje walizki a ja tym czasem zachowałabym, sie jak pusta idiotka no może nie całkiem ale troche. Wiedziałam że na mnie leci, całą droge patrzył sie we mnie jak w obrazek - to chore ale nie ukrywasm spodobał mi sie... Po chwili byliśmy w domu, gdy weszłam rzuciłam sie na ojca, wyściskałam go za 2 lata kiedy go nie widziałam. Jak ty urosłaś - uszłyszałam. Tak wiem tato, teraz mam 17 lat a nie 15, więc jest taka możliwość. Uśmiechnełam sie i zabrałam dwie walizki z rąk malika, i poszłam na góre. Rzuciłam je na łóżko, i zeszłam na dół wtedy zamarłam. One Direction, teraz całe w moim domu? zajebiście. Miałam sobie przygotować gadki na podryw, zanim tu przyjdą. Musze wygrać ten zakład. Grzecznie sie przywitałam i poczułam czyjąś ręke na ramieniu, dokładnie Zayna chciał pogadać, powiedziałam że okej, i wyszliśmy przed dom. Zaczął mówić coś o tym że wie że, nie jestem pustą lalką i żebym przestała udawać i wtedy mnie pocałował. No spodziewałam sie tego ale w ciągu 40 mniut? wiedziałam że chcą zaliczyć każdą  lepszą laske. Szczęśliwa poszłam na góre, i zadzwoniłam do Sary.
J- Sara, wiedziałam Zayn Malik mnie pocałował.
S- nie wiedziałam że są takimi idiotami.
J- Tak czy inaczej ja wygrałam, udowodniłam ci że poleci na mnie bo jest pusty.
Nagle wszedł, nie kto inny jak MALIK! Jaki zakład? No żaden. - powiedziałam wystraszona. Przecież słyszałem, głupi nie jestem. - w jego, oczach zaczełam dostrzegać żal,smutek,pogarde dotyczące mojej osoby. Zayn! Ja nie chciałam. - zaczełam płakać, prosze daj mi jeszcze jedną szanse.  Złapałam go szybko za nadgarstek. - wyrwal mi się. Swoją szanse zaprzepaściłaś Nathalie.. i wyszedł, zostawił mnie wyszedł, nie było go zostałam sama, ze swoim głupim pomysłem przez co zraniłam kogoś na kim widocznie mi zależało.

**
Jak ona mogła? chciałem się z nią zaprzyjaźnić, może chciałem czegoś więcej, ale ona okazała się idiotką. Ale to ja nie mogłem, teraz bez niej wytrzymać- chciałem zobaczyć jej uśmiech taki sam, jak w samochodzie. Zszedłem na dół, zobaczyłem ją - ubrana, w podarte dżinsy lużna bluzke. Nie było tej szucznej warstwy. Była ona, normalna, nadzwyczajna i urocza. Wyglądała uroczo-chociaż ja cierpiałem i ona widocznie tak samo. Chciałem to naprawić, widocznie musiałem bo przy niej serce, biło mi coraz szybciej.